Witaminowe dyskusje...

Scenariusze lekcji

Strona główna

 
 Scenariusz lekcji 3, przyroda klasa V - przedstawienie pt. „Witaminowe dyskusje”

Aktorzy przedstawienia:

Witamina A       - Jabłko                                     - Właściciel gospodarstwa                  

Witamina B       - Pomidor

Witamina C       - Porzeczka

Witamina D       - Słonecznik

Witamina E       - Narrator

Witamina K       - Pani Gospodyni, Kizia-Myzia

                       

              

 Fot: Dzieci ze swoim przedstawieniem wśród starszych osób w Domu Opieki Społecznej

                                                                                                                                     

                                                               Scena I

Narrator: W małej wsi zwanej Podwapienne Witaminki, żyła sobie bardzo mądra Pani Gospodyni

               Kizia – Mizia. Znała ona bardzo dobrze polski alfabet witamin. Co to znaczy, zobaczycie 

               sami.

                                                 (Sceneria sadu i ogrodu.)

Jabłoń: Ach ty mój pomidorku, wiesz wszyscy mówią, że jesteśmy pełne witamin,

             smaczne i zdrowe. Jak myślisz, czy mamy witaminę K i po co ona jest?

Pomidor: Skąd mam to wiedzieć moje jabłuszko? Żyję tu sobie spokojnie, spoglądam na słońce

                i nic nie czytam.

Jabłoń: Wiesz, co?

Pomidor: Nie, a co?

Jabłoń: Zapytamy Pani Gospodyni.

Narrator: Jabłoń i pomidor czekają dwa dni, a tu pani Kizia-Myzia przychodzi do ogrodu.

Jabłoń: Proszę pani, proszę pani, czy wie pani, na co komu witamina K i czy my ją mamy?

Pani Gospodyni: Moja droga jabłonko. Witamina K jest bardzo ważna dla ludzi, pozwala na

                           krzepnięcie krwi, kiedy się zranimy. Dzięki temu bardzo szybko goją się nam

                           skaleczenia i rany.

Narrator: Kizia-Mizia pstryknęła palcami i pojawiły się dwie witaminy.

Jabłoń: kim jesteście?

Pani Gospodyni:To moi przyjaciele z witaminowego alfabetu. Witamina K – pytałyście o mnie, więc    

                          jestem. To ja witamina K w całej okazałości. W naszym ogrodzie ma mnie kapusta.

Witamina B: A ja jestem jej przyjaciółką i znajduję się w ziemniakach. Pomagam przy leczeniu

                     chorób skóry, nazywam się witaminą B i leczę na przykład pęknięcia w kącikach ust,

                     a także poprawiam wygląd włosów.

Jabłoń: A więc to wy...

 

                                                        Scena II

Narrator: Następnego dnia „pytalskie” rośliny mają nowy problem. Jaki? Sami się dowiecie.

Jabłoń: Wiesz pomidorku, co słyszałam? Że mąż Pani Gospodyni ma duże gospodarstwo.

Pomidor: Tak słyszałem, że jest kurzoślepy.

Pani Gospodyni: Co? Ach, słucha się uchem, a nie brzuchem. Och przepraszam łodygą.

                           Mój mąż nie cierpi na tą dolegliwość. Ale sam wam o tym opowie.

Właściciel gospodarstwa: Dziękuję za zapowiedź kochanie. Brak witaminy A powoduję chorobę,

                                          znaną wszystkim jako dolegliwość kur, związaną ze słabym widzeniem

                                          o zmierzchu, przy słabym oświetleniu. Nazywa się ona kurzą ślepotą.

Narrator: Co za dziwne małżeństwo, mąż Pani Gospodyni klasnął w ręce i pojawiła się witamina A

               z kurą pod pachą.

Witamina A: To ja poprawiam widzenie o zmierzchu, a to jest kura cierpiąca na tą chorobę.

Pomidor: Więc na co czekasz, pomóż jej!

Witamina A: To nie takie proste, ale już biegnę po marchewkę, w której jest dużo witaminy A

 

                                                      Scena III

Narrator: Trzeciego dnia roślinom przyszło do głowy zapytać o witaminę C i E.

Jabłoń: Wiesz co myślę pomidorku, że witaminy C i E są chyba niepotrzebne...

Narrator: Usłyszała to Pani Gospodyni.

Pani Gospodyni: „Do stu opakowań witaminy C”, co ty wygadujesz? Przecież witamina E to witamina

                            młodości, a witamina C zapobiega przeziębieniom i uodparnia organizm.

                            Dzięki temu ludzie mniej chorują oraz rzadziej mają katar i kaszel.

                            W ogóle witamina C jest bardzo potrzebna.

Jabłoń: Przepraszam, nie wiedziałam.

Pomidor: Wniosek z tego jest taki, że wszystkie witaminy są potrzebne.

Narrator: Pani Gospodyni, jak się domyślacie, pstryknęła palcami i pojawiły się witaminy C i E.

Witamina C: Mnie ludzie zawdzięczają zdrowie. A właśnie w tobie pomidorku jest mnie bardzo

                     dużo. Moja przyjaciółka - witamina E – znajduje się w zbożach.

Pani Gospodyni: Znikajcie już, - pa, pa, pa. Teraz podsumujmy wszystko szanowna grupko. Aby żyć

                           zdrowo i kolorowo, należy spożywać witaminy, jedząc moje warzywa i owoce.

Narrator: Po tych słowach podsumowania wbiega jeszcze witamina D i woła:

Witamina D: To jeszcze nie koniec, zapomnieliście o mnie! Jestem witaminą D, chociaż nie ma mnie

                     w owocach i warzywach, to jestem bardzo ważna. Dzięki mnie rozwijają się prawidłowo

                     kości. Występuję w mleku i jego przetworach.

Pani Gospodyni: Masz rację witaminko, zapomniałam o Tobie, przepraszam. Faktycznie to jeszcze nie

                           koniec. Mam do was pytanie. (Cały czas stoją słonecznik i porzeczka) A czy znacie

                           ich rolę witaminową?

Wszyscy chórem: tak, one zawierają witaminy C i E !

                                   Na koniec wszyscy się sobie nawzajem kłaniają.

                        

                                        Fot.: starszym ludziom sztuka o witaminach bardzo się spodobała

                                                    Koniec scenariusza 3

 

Witaminowe dyskusje...

Scenariusze lekcji

Do góry